|
Literatura piękna / Fantasy
|
|
| |
|
| Tytuł: | | Peanatema |
| Autor: | |
Neal Stephenson
|
| Seria: | | |
| ISBN: | | 978-83-7480-126-3 |
| | |
| Tłumaczenie: | | Wojciech Szypuła |
| Oprawa: | | twarda z obwolutą |
| Format: | | 150 x 225 |
| Liczba stron: | | 960 |
| Rok wydania: | | 2009 |
| | |
| Cena detaliczna: | | 69.00 zł |
|
|
Neal Stephenson nie rozczarowuje. Mimo że ma już ugruntowaną pozycję, niczego nie musi udowadniać i z powodzeniem mógłby do końca życia produkować kolejne wersje swoich najpopularniejszych książek, on wciąż niestrudzenie bada intelektualne narzędzia, za pomocą których człowiek usiłuje oswoić rzeczywistość i szuka nowych sposobów na przełożenie ich na język literatury. Najnowsza próba zmierzenia się z jego ulubionym tematem nosi tytuł Peanatema. Grunt pod Peanatemę Stephenson przygotował monumentalną trylogią pt.: Cykl Barokowy, w którym odsłania przed czytelnikiem moment narodzin nowożytnej nauki i racjonalnego świata cywilizacji Zachodu. Stephenson skupił się na odnalezieniu prawdziwych fundamentów XXI wiecznej cywilizacji Zachodu zbudowanej dzięki racjonalnemu opisowi rzeczywistości narzuconemu w epoce Baroku przez ludzi takich jak Newton czy Leibniz i uporządkował te nowe zdobycze ludzkiej myśli, nowe idee i prądy filozoficzne, które ją ukształtowały. Już w Cyklu Barokowym widać proces odwrotu autora od nowoczesnych technologii i skoncentrowanie się na człowieku i potędze ludzkiego umysłu. Peanatema stanowi ukoronowanie tego procesu. Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowcy, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium człowieka. Tym samym Stephenson zdaje się mówić wprost - jedyną technologią, którą warto rozwijać jest człowiek. Tytuł Peanatema powstał z połączenia dwóch słów: pean (hymn pochwalny, lub pieśń dziękczynna) i anatema (klątwa, albo ostre potępienie), co razem daje słowo, które pięknie oddaje ambiwalentny stosunek człowieka do własnego umysłu, bo łączy w sobie pochwałę i przekleństwo jego możliwości. Oczywiście u Stephensona więcej jest tego pierwszego, w czym jego książka również przypomina klasyczną powieść SF, ale odartą z dawnej naiwności i zrestartowaną w nowej formule. Formule na miarę XXI wieku.

Ocena czytelników
Recenzje:
| Powieść klasycznie oryginalna |
 |
„Peanatema” Neala Stephensona była prawdopodobnie jedną z najbardziej oczekiwanych powieści fantastycznych w Polsce ostatnich kilku lat; w internecie szum wokół niej rozpoczął się wraz z premierą oryginału. Prawdopodobnie przyczyny tego były dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, w opinii wielu osób, w tym także i mojej, Stephenson jest pisarzem wybitnym, a jego książki dostarczają czytelnikowi przyjemności na wielu poziomach lektury. |
więcej  |
Inne książki autora:
Polecamy:
Komentarze
|
kalio 2009-12-30 - 17:17
|
http://kalioczyta.blogspot.com/ |
|
Nie tak daleko z Ziemi na Arbre.
Pochłonęłam tę cegłówkę jednym tchem. Aczkolwiek nie jest to lektura łatwa, to jednak cieszę się, że ją przeczytałam. Pierwszych sto stron wymagało ode mnie szczególnej koncentracji i wertowania kartek, ponieważ z tyłu jest dość obszerny słownik pojęć wprowadzonych przez autora i używanych przez postacie na planecie Arbre. A jest to świat niezwykły.
Rzetelne recenzowanie tej powieści wymagałoby teraz ode mnie przynajmniej pobieżnego opisania świata Arbre. Niestety, zajęłoby to zbyt dużo miejsca, więc w wielkim skrócie:
Jest to świat nie tak znowuż odległy od Ziemi, a jednocześnie bardzo inny. Najważniejsze, co odróżnia Ziemian od Arbryjczyków to zjawisko światów matemowych i sekularnych. Otóż ludzie wymyślili tam, że najmądrzejsi są najbardziej niebezpieczni, bo wymyślają wciąż nowe zastosowania techniki i mniej inteligentni nie nadążają za nimi. Ci bystrzy zaczynają za bardzo dominować nad maluczkimi, ich broń jest nie do okiełznania, stanowi zbyt wielkie niebezpieczeństwo. Oddzielono ich więc w matemach, zabrano narzędzia, odcięto dostęp do techniki. I co się okazuje? Że siła umysłu ludzkiego jest nie do okiełznania. Bez narzędzi i komunikacji ze światem zewnętrznym (sekularnym), deklaranci (ci z matemów) wymyślili coś niesamowitego.
Powieść jest apoteozą ludzkiego umysłu. To chyba byłaby konkluzja, ale boję się, że strywializuję ją lub spłaszczę. Bo powieść jest tak prosta w swej wymowie i tak skomplikowana jednocześnie, że nie mieści się w żadnych kanonach.
Dla miłośników przygód- są przygody (fraa Erasmas podążający na konwoks i poszukujący fraa Orola). Dla miłośników filozofii i metafizyki - są dysputy prowadzone w messalanie. Dla miłośników architektury - opis koncentów i mechanizmów służących do nakręcania zegarów.
W końcu dla miłośników fantastyki - opis dwóch różnych światów (sekularum i matemy), jazda w kosmos i życie na Daban Urnudzie, idea przedstawicieli czterech różnych planet w jednej bazie kosmicznej. Nawet matematycy znajdą tam coś dla siebie. I tu trochę się obawiam, że jednak nie wszystko pojęłam, ale przynajmniej czyniłam wysiłki, żeby zrozumieć. Coś pięknego.
Nie chciałabym zniechęcać nikogo zbyt długim wywodem. Niestety, wiele rzeczy pominęłam, a jednak wciąż będę namawiała do przeczytania Peanatemy. Warto. Dla poszerzenia horyzontów, dla pozbycia się myślowych schematów i uprzedzeń (wszelakich). |
Dodaj komentarz:
|
|